
Tydzień przed rundę w Słomczynie Mistrzostwa Europy Rallycross zawitały na tor Greinbach w Austrii. Eliminacje tydzień po tygodniu wymagają od zawodników i zespołów podejścia taktycznego, aby dobrze wystartować w obydwu rundach i oszczędzać auto. Jednak pierwszy dzień w Austrii pokazał, że ta taktyka zawiodła.
Pechowcem zawodów jest Krzysztof Skorupski. Zaczęło się rewelacyjnie - od drugiego czasu i straty zaledwie 0,2 sekundy do Petrakovitsa, który zna każdy kamień na tym torze. Jednak w treningu oficjalnym zanotował spóźnienie i nie został dopuszczony do startu. W kwalifikacji po zbyt ostrym cięciu uszkodzeniu uległ drążek kierowniczy i Krzysztof stracił kontrolę nad sterownością auta. Tym samym nie zaliczył pierwszej kwalifikacji i jutro musi ukończyć wszystkie biegi.
Dramatycznie zakończyła się pierwsza kwalifikacja dla Bermingruda. Sympatyczny Norweg bezradnie patrzył jak płomienie pochłaniają jego Citroena C4. Straż pożarna długo nie mogła uporać się z płonącym autem. Zwycięzcą dnia został Sverre Isachsen, drugi finiszował Davy Jeanney. Kwalifikacji nie ukończyli Lysen, Doran i Koutny po tym jak wszystkie trzy auta wylądowały poza drogą,
Roman Castoral kontynuuje znakomitą passą w Toruring Cars i prowadzi w klasie. Drugie miejsce zajmuje Derek Tohill. Jutro zapowiada się wyjątkowo ostra rywalizacja, której finał będzie w Słomczynie już za tydzień.