
Korzystając z obecności Romana Castorala w Polsce na sierpniowych zawodach w Słomczynie zadaliśmy temu utytułowanemu zawodnikowi kilka pytań. Pochodzący z Czech Roman Castoral opowiadał nam gdzie zaczął swoje pierwsze starty i jak trafił do Rallycrossu. Za kierownicą gokarta zasiadł już w wieku 5 lat. Wszystko to zaprocentowało gdy zdobywał tytuły Mistrzowskie Pucharu Europy oraz Mistrzostw Europy Rallycross. 11 i 12 września zobaczymy Romana Castorala w dywizji 2 za kierownicą tylno napędowego Opla Astry.
- Który to już Twój sezon w Mistrzostwach Europy Rallycross?
Roman Castoral – W Mistrzostwach Europy startuję od 1997 roku więc już 13 sezon.
- Co lubisz w Rallycrossie, że tak mocno związałeś się z tym sportem?
R.C. – W rallycrossie najbardziej podoba mi się to, że jeździ się zawsze na granicy możliwości. Chodzi zarówno o możliwości auta jak i kierowcy. Podoba mi się też to, że sport ten jest kontaktowy i że nigdy niewiadomo jak rozegra się walka w pierwszym zakręcie. Dodatkowym plusem i utrudnieniem jest oczywiście fakt, że zawody te rozgrywają się na torze o zmiennej nawierzchni asfaltowo – szutrowej. Sprawia to, że aby wygrać trzeba posiadać naprawdę duże umiejętności.
- Jak wyglądała Twoja kariera przed startami w RC ?
R.C. – Zabawę w wyścigi zacząłem w wieku … 5 lat od jazdy gokardem ale była to czysto amatorska jazda. Prawdziwą karierę zacząłem w 1994 roku właśnie w rallycrossie.
- Jak trafiłeś do Rallycrossu ?
R.C. – Do rallycrossu trafiłem dzięki mojemu tacie Jaroslavovi, byłemu zawodnikowi rajdowemu. Kończąc swoją karierę postanowił swoją skodą 130LR wystartować w kilku zawodach rallycrossowych. Na tyle mu się to spodobało, że do startów namówił mnie i tak to się zaczęło.
- Zwiedziłeś wszystkie tory Europy, powiedz jak oceniasz obiekt w Słomczynie na tle pozostałych torów.
R.C. – Każdy tor w Europie jest inny i każdy na swój sposób oryginalny. Słomczyn wyróżnia to, że jest torem bardzo śliskim bez względu na pogodę i bardzo trudno jest na nim ustawić auto. Poza tym uważam, że we Słomczynie jest jeden z najlepszych joker lapów w Europie.
- Startujesz w Mistrzostwach Europy Rallycross, Pucharze Europy Strefy Centralnej, Mistrzostwach Czech, a nawet chciałeś wystartować w Mistrzostwach Polski. Czy zostaje w roku trochę czasu na życie prywatne? Jeszcze dochodzą w międzyczasie prace nad autem.
R.C. – Każdą wolną chwilę spędzam z rodziną ale o to czy jest to wystarczająco dużo musisz zapytać mojej żony (uśmiech).
- Związałeś się z dywizją 2, jak zmieniała się ta klasa pod względem przepisów?
R.C. – Na samym początku w dywizji 2 jeździły auta grupy N z napędem na 4 koła i turbo doładowaniem. Następnie dywizja przeszła przemianę w klasę aut grupy N z napędem na przednią oś i pojemnością do 2 litrów.
W 2009 roku przepisy znowu się zmieniły. Obecnie dywizja ta to auta grypy A z napędem na tylną oś o pojemności do 2 litrów.
- Jak odnajdujesz się w nowej wersji dywizji 2 gdzie po zmianie przepisów trzeba startować autami z napędem na tylną oś, a nie na przednią?
R.C. – Przez całe życie startuje autami z napędem na 4 koła lub na przednią oś dlatego ta zmiana spowodowała, że wszystkiego muszę uczyć się od nowa.
A już 11 i 12 września na własne oczy będziemy mogli przekonać się jak poradzi sobie Roman Castoral z konkurencją podczas Mistrzostw Europy Rallycross w Słomczynie.